﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Drzewo rozkwitające”> 
<author_1=”Jerzy Ros”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="6">
<date=”1954-06-15”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Obywatelka Lubosowa, z gorącym, szczerym entuzjazmem opowiada o pracy pedagogicznej na tym terenie.
W roku ubiegłym liceum obchodziło mały ale piękny jubileusz — pięciolecie pierwszego egzaminu maturalnego. Zjechali prawie wszyscy absolwenci. Na stu dziesięciu przybyło stu siedmiu — pozostałych trzech zatrzymała służba wojskowa.
Stąd, ze szkoły w niewielkiej opolskiej osadzie wyfrunęli w świat — co się z nimi dzieje i gdzie się podziali? 
Zawadzkie gniazdo potrafi odpowiedzieć na te pytania. Kierownictwo szkoły i nauczyciele utrzymują kontakt z wychowankami. Sypią się nazwiska.
Trzech absolwentów szkoły przebywa na studiach w Związku Radzieckim: Henryk Pisarek, syn robotnika jest na III roku filozofii w Moskwie, Paweł Ludwig, syn hutnika - autochtona jest na drugim roku chemii, a Franciszek Lukasiewicz syn chłopa autochtona gospodarującego na 2,5 hektara — studiuje fizykę.
A pozostali? Ci rozbiegli się po wyższych uczelniach całej Polski. Są w Gdańsku i w Białymstoku, w Szczecinie i w Warszawie. Jest ich cała kolonia na Uniwersytecie Wrocławskim. Studiują medycynę i chemię, politechnikę i farmację, prawo i stomatologie... Franciszek Wójcik syn robotnika, autochtona - powstańca studiuje na Wydziale Dziennikarskim Uniw. Warszawskiego – Eug. Olearczuk jest prymusem w Wojskowej Akademii Technicznej... 
Nauczyciele opowiadają o żmudnym ale porywającym trudzie kształtowania nowego człowieka. Mówią o walce jaką szkoła toczyć musi nieraz taktownie i mozolnie o charakter i oblicze moralno - polityczne młodego wychowanka, jak wyzwala chłopca czy dziewczynę spod wpływu wrogiej, antypolskiej propagandy, która na niejednego jeszcze zarzuca swe sidła. 
Ile dramatycznego napięcia, ile konfliktów kryje w sobie droga ucznia Z. — droga przepoczwarczania się jednostki obarczonej wewnętrznymi konfliktami i kompleksami.
Ale ileż radości i satysfakcji gdy młode, usychające drzewo, toczone przez szkodniki, odżyje pod troskliwymi rękoma sadownika — ile radości gdy zakwitnie. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
